11 lipca 2015

BUNTOWNIK a PRZEBACZENIE





Czwarty typ osoby odkładającej na później to BUNTOWNIK. Postawa Buntownika może utrudniać działanie w wielu obszarach. Konsekwencją bycia buntownikiem jest to, że taka postawa bardzo emocjonalnie angażuje człowieka. To zaangażowanie emocjonalne w bunt staje się częścią jego osobowości. To bardzo utrudnia skupienie się na działaniu.
Podstawowymi cechami buntowników to łatwość doprowadzania do sporów i konfliktów, oraz chroniczne nieposłuszeństwo. Buntownicy potrafią się gniewać, łatwo dają się wbić w poczucie winy, co pomaga im szybko wchodzić w rolę zranionej ofiary. To buntownicy potrafią robić kelnerom awantury za niewłaściwe (ich zdaniem) postępowanie podczas obsługi w restauracji. Buntownika przepełnia gniew. Jest nadąsany, przepełniony negatywną, toksyczną energią.
Taka długoletnia postawa może prowadzić do chorób nowotworowych lub niewydolności układu krążenia, chorób autoimmunologicznych i wielu innych schorzeń.  Pisze o tym m. in. dr Don Colbert w swojej książce pt. „Zabójcze Emocje – Umysł-Ciało-Duch: o niszczącej i uzdrawiającej sile emocji”.
Buntownicy są zwykle bardzo utalentowani. Mogą być świetnymi artystami, pracownikami branży rozrywkowej lub sportowcami. Kipią pomysłowością i niezależnym myśleniem. Brakuje im jednak konsekwencji w działaniu, gdyż są przekonani, iż ich wyjątkowość nie wymaga systematycznej pracy. Nie chcą ćwiczyć żeby zdobyć mistrzostwo, bo uważają, że nie będą płacić ceny za sukces. Tym samym mało z siebie dają, co powoduje, że mało w życiu osiągają.
Złość i gniew wywołuje u nich także każda osoba, która kwestionuje ich autorytet. Wtedy mogą łatwo tracić kontrolę nad sobą. Konsekwencją są kłótnie i gniew, a te przechodzą w nienawiść. Nienawiść przeistacza się w żal, i tak w koło.
Buntownicy często mają atrakcyjną powierzchowność i wkładają maskę bycia miłym, ale to tylko skrywa ich emocjonalny chaos. Zagniewanie i złość są przyczyną samotności, bo trudno przyciągnąć im do siebie na dłużej inne osoby gdy sami emanują negatywną energią. Kiedy powinni przyjąć na siebie konsekwencje pewnych decyzji lubią zrzucać odpowiedzialność na innych. To też nie pomnaża ich dobrych relacji z ludźmi.
Zawodowo zajmują się handlem wybierają drogę manipulacji, żeby zmusić kogoś do dokonania zakupu. Taka postawa wynika z przekonania, że im się coś należy od innych.
Buntowników charakteryzuje pesymizm, co powoduje, że narasta u nich zniechęcenie do działania i osiąganie na czas rezultatów.
Pozytywną cechą buntowników jest pasja i energia. Gdyby umiejętnie pokierowali swoją energią mogliby osiągać olbrzymie rezultaty, ale zamiast wykorzystywać swoją energię twórczo i zgodnie ze swoimi zainteresowaniami „inwestują” ją w pielęgnowanie złości i gniewu w stosunku do innych ludzi. W efekcie marnują swoje talenty i poświęcają czas na „walkę ze złem” , które widzą w sobie tylko znanych postawach i osobach.
Gniew i urazy świadczą o istnieniu ukrytej złości, albo trwałej jej formy – nienawiści w stosunku do jakichś osób w przeszłości.
Gdy miałem dwadzieścia kilka lat byłem bardzo buntowniczo nastawiony do świata. Całe lata zajęło mi rozpoznanie przyczyn złości i buntu oraz uświadomienie sobie tego, skąd ten bunt się brał. Później nad nim mogłem zacząć pracować. Gdy rozpoznamy przeciw komu lub czemu się buntujemy, możemy posłużyć się wspaniałym narzędziem, jakim jest PRZEBACZENIE. W naszej kulturze kompletnie się o tym nie mówi w oficjalnym systemie nauczania. Przebaczanie jest kojarzone jako rytuał związany z systemem religijnym, a powinno być powszechnym zabiegiem przywracającym równowagę ciała, umysłu i ducha. Gdy spotykam ludzi, albo czytam niektóre wpisy na Facebooku przepełnione nienawiścią i gniewem, uświadamiam sobie jak bardzo przebaczenie jest potrzebne na co dzień. Nauczyłem się z niego korzystać, bo jak każdy człowiek miewam momenty przypływu gniewu i złości. To wspaniale uzdrawiający sposób na obchodzenie się z sobą i innymi, którzy doświadczają naszych reakcji.
Przebaczenie dotyczy zarówno osób, jak i sytuacji, które są przyczyną nienawiści, ale też samego siebie. Gdy popadamy w niekontrolowany gniew obwiniamy też siebie samych. Wybaczenie sobie jest tak samo ważne jak wybaczenie komuś innemu. Przebaczenie sobie i innym staje się początkiem zdrowienia z nienawiści i poprawia jakość naszego życia. Wtedy gniew i złość ustępują miejsce pozytywnym emocjom.
Przebaczenie ma same korzyści. Gdy odpuścimy sobie wzorce gniewu i złości w efekcie przestajemy przyciągać do naszego życia osoby, które wywołują naszą złość. Polecam PRZEBACZENIE, jako narzędzie do pracy nad samym sobą. Dzięki niemu można zmieniać siebie w trwały sposób na lepsze i poprawiać jakość swojego życia.



08 lipca 2015

CHRONICZNIE ZMARTWIONY





Ustalenie przyczyn zwlekania i odkładania na później jest prawdopodobnie najlepszą lekcją jaką można sobie dać. Pożytek z tych poszukiwań jest taki, że znajdując postawy i sposób myślenia według typologii wzorców możemy zorientować się, które działania prowadzimy w sposób uporządkowany, a które odkładamy na potem. To może pomóc nam w uzdrowieniu swoich nawyków i uporządkowaniu życia osobistego i zawodowego. Obserwując wzorce typologiczne osób odkładających rzeczy na potem, można doszukać się wielu przyczyn dla swojego sposobu myślenia jednocześnie w kilku postawach, stąd każdy kolejny wzorzec może prowadzić do cennego odkrycia dla lepszego samopoznania.
Dzisiaj trochę zdań o trzecim typie, który został sklasyfikowany jako „chronicznie zmartwiony” (na podstawie pracy Jefferya Combs pt. „Zrób to teraz. Stop odkładaniu spraw na jutro”).
Ten typ postawy charakteryzuje się bardzo dużą łatwością do popadania w stany zmartwienia. Gdyby szukać kodów słownych określających jego postawę, to jest to osoba, która często mówi „co jeśli” i szybko dodaje cały szereg usprawiedliwień i obaw dotyczących tego, co może się wydarzyć w konsekwencji działania. Chronicznie zmartwiony lubi przewidywalność i każda sytuacja, która jest wyzwaniem i odstępstwem od codzienności wprawia go w spory dyskomfort.
Przyczyną postawy martwienia się na zapas jest postawa najbliższego otoczenia domowego (rodziców, opiekunów), które przez całe lata tworzyło wzorzec postępowania i myślenia. Jeśli wzorzec zamartwiania był tworzony w domu rodzinnym, to może on przeniknąć w postawy dorosłych ludzi wychowanych w takich warunkach. Przesiąknięcie paniką, obawą, niepokojem w rodzinnych relacjach skutkuje prze lata pomimo osiągnięcia dorosłości. Stąd ten typ prokrastynatora żyje w największym leku spośród innych typów.
Chronicznie zmartwiony ma problem z podjęciem decyzji, albo ze zmianą. Zapytany, odpowiada często „hm”, „ach”, „no”, cóż”, „więc”. Dzieje się tak ponieważ się martwi o to, czy decyzja będzie właściwa.
Problemem chronicznie zmartwionych jest paraliż analityczny, który wynika stąd, że tego typu osoby potrzebują sobie wszystko dokładnie przemyśleć. Czują spory strach przed zaangażowaniem się, bo panicznie boją się popełnić błąd. W życiu prywatnym skutkuje to obawą przed złym wyborem partnera i często kończy się wybieraniem samotności.
W relacjach z innymi są mylnie traktowani jako negatywnie nastawieni, gdy tymczasem ukrywają przygnębienie i niezdecydowanie. To sprawia, że często są samotni i mają tendencję do popadania w depresję.
Chronicznie zmartwieni prokrastynatorzy marnują czas poprzez angażowanie się w przedsięwzięcia, które prowadza ich do porażek. To pogarsza ich barierę immunologiczną i powoduje większą skłonność do chorowania. Ze względu na chroniczne zamartwianie się gromadzą w swoich mięśniach kwas mlekowy, a w tkankach mięśniowych szyi i pleców tworzą się zbliznowacenia.
Takie osoby poszukują akceptacji u innych, ponieważ sami mają niskie poczucie własnej wartości. żeby się poradzić jak postępować szukają ludzi pewnych siebie i takich, których mogą potraktować jako autorytet. Poprzez swój nastrój mogą stawać się wampirami energetycznymi i duchowymi.
Tego typu osoby gromadzą sporo rzeczy i przedmiotów, które tak naprawdę są im nie potrzebne. jeśli wchodząc do biura zobaczysz przed kimś stertę papierów to znaczy, że za nią jest człowiek, który chronicznie się zamartwia.
Charakterystycznym zachowaniem jest unikanie wzroku rozmówcy, rozbiegane spojrzenie, lub pstrykanie długopisem, co ma pomóc rozładować napięcie.
Jak przestać się zamartwiać?
·       uporządkować swoje najbliższe otoczenie (biurko, mieszkanie, garaż). To pozwoli energetycznie porzucić stare niepotrzebne rzeczy i uwolnić się od zbędnych rupieci. W stworzonej przestrzeni inaczej się myśli i zmienia się nastawienie
·       uwolnić się od potrzeby pytania się innych o radę, tylko samodzielnie podejmować decyzje. Z początku to może być trudne, ale w konsekwencji bardzo pomoże
·       zadbać o swoje ciało (masaż, joga, sport, tai-chi, sztuki walki). Poprzez pobudzanie organizmu do ruchu pracujące mięśnie uwalniają szkodliwe substancję
·       rozwijać intuicję i żyć w „tu i teraz” dając sobie prawo do naturalności i błędów
·       otwierać się na różne postawy względem nas. Jeśli będziemy gotowi doświadczać zarówno nieprzyjemnych jak i przyjemnych reakcji na naszą osobę, staniemy się bardziej autentyczni w odbiorze i łatwiej będzie nam nawiązywać relacje z innymi ludźmi.





04 lipca 2015

ŁOWCA WIELKICH OKAZJI




Dzisiaj o innym typie prokrastynacji opisanej w książce Jefferya Combs pt. „Zrób to teraz. Stop odkładaniu spraw na jutro”. Łowca wielkich okazji to osoba posiadająca dużą inteligencję, komunikatywna, często świetny mówca, ale jednocześnie wielki marzyciel, który dużo mówi, ale w niczym co robi nie ma poparcia dla swoich tez. Taka osoba ma zwykle mnóstwo energii i wysoki poziom umiejętności interpersonalnych.
Posiada dużo umiejętności, dobre intencje, ale towarzyszą temu kiepskie nawyki. Co więcej, łowca wielkich okazji nie wie jakie nawyki są potrzebne do tego, żeby ukończyć projekt. Przy tym ten typ prokrastynacji posiada niską samoocenę, którą maskuje pewnością siebie. Ta niska samoocena skutkuje brakiem wiary we własny sukces.
Dzięki umiejętnościom oratorskim potrafi łatwo przekonać innych do swoich idealistycznych pomysłów. Problem w tym, że te wielkie rzeczy tak bardzo go paraliżują, że nie podejmuje działań, żeby wcielić je w życie.
Łowca Wielkich Okazji ma skłonność do przechodzenia od jednego projektu do drugiego. Rozpoczętych czynności nie kończy, porzucając je tuż przed ukończeniem. Najbliżsi współpracownicy próbują później pozbierać w całość sprawy, które zostały porzucone przez łowcę wielkich okazji. To powoduje, że często „palą za sobą mosty”, gdyż skala zaniedbań jest naprawdę spora.
Unikają problemów i trudności, żeby odnieść sukces. Nie lubią też odpowiedzialności.
Ten typ osób ma skłonność do nałogów. łatwo się uzależniają np. od gry w Lotto. Mają też skłonność do zadłużania się u rodziny i znajomych. Zazwyczaj mają intencję zwrócenia pieniędzy, ale „wielkie biznesy”, w które się angażują często przynoszą fiasko finansowe.
Spektakularnym wzrostom towarzyszą spektakularne upadki, gdyż w sposobie działania brakuje stabilności i systematyczności.
Dla wyjścia z takiej typologii postępowania najskuteczniejsze są następujące działania:
·       wprowadzić systematyczność i codzienną dyscyplinę jako rytuał swojego postępowania
·       odbudować zepsute relacje interpersonalne poprzez inwentaryzację swojego postępowania względem innych ludzi. Przeprosić ich za szkody jakie się wyrządziło. Poprosić ich o wybaczenie. Nie ważne czy to zrobią. Ważne, że samemu przejawia się taką intencję. Przepraszając innych pomagamy przede wszystkim sobie
·       uświadomić sobie, jakie nawyki będą potrzebne do realizacji celów, które się chce osiągnąć
·       skoncentrować się na najbardziej produktywnych umiejętnościach jakie się posiada. Żeby je odkryć warto sięgnąć po dowolny test kompetencji i wykorzystać własną inwentaryzację postępowania.

Największą sztuką jest poczuć się i stać tym, kim się chce być. Polubić siebie w tym co się chce robić- to jest największe wyzwanie.
Gdy pracuje się z Łowcą Wielkich Okazji warto ukierunkować jego energię na sprawy, które idą mu bardzo dobrze, doceniać i chwalić go za postęp w rzeczach, które robi dobrze. Taka praktyka może otworzyć go na systematykę i pomóc poprawić rezultaty, a przede wszystkim wytworzyć przyjemność doceniana za to, co zostało przez niego dobrze zrobione. Niestety nie ma gwarancji, czy te komplementy wybudują w pracowniku ukierunkowanie go na podjęcie systematycznych działań dla osiągania rezultatów ze swojej pracy. Jeżeli nie wprowadzi trwałych nawyków do swojego postępowania, to sukces może być krótkotrwały.



-





01 lipca 2015

NEUROTYCZNY PERFEKCJONISTA




Ten kto zrobił quiz dotyczący poznania obszarów swojej aktywności, w których zwlekamy, będzie mógł lepiej skorzystać z dzisiejszego wpisu. Zachęcam więc każdego Czytelnika, który tego nie zrobił, do powrotu do poprzedniego wpisu.
Postanowiłem podzielić się z Wami moimi odkryciami dotyczącymi zwlekania i przyczyn dla których to robimy. Osoby odnoszące sukcesy i spełnione osobiście oraz zawodowo są dobrze zorganizowane i nie odkładają spraw na później, ponieważ podstawowe obowiązki i przyjemności chcą wykonywać TERAZ – nie zwlekając z tym, ani nie czekając, że ktoś to za nich zrobi.
PROKRESTYNACJA (czyli zwlekanie i odkładanie na „jutro”) występuje w kilku typach.
Dzisiaj opisuję jeden z nich – NEUROTYCZNEGO PERFEKCJONISTĘ (na podstawie pracy Jefferya Combs pt. „Zrób to teraz. Stop odkładaniu spraw na jutro”).
Neurotyczni perfekcjoniści są krytyczni wobec siebie i surowo osądzają innych. Szczególnie krytycznie jednak oceniają SIEBIE. Z tego powodu mają problemy z podjęciem działania, ponieważ zakładają, że je podejmą dopiero wtedy, gdy będą mieli gwarancję, iż zrobią to absolutnie doskonale. Paraliżuje ich oczekiwanie bycia idealnym, bez zarzutu. Dlatego często nie robią nic, odkładają na później, bo boją się, że to co zrobią nie będzie idealne.
Problemem idealnego perfekcjonisty jest też budowanie prawidłowych relacji z innymi osobami. Te relacje są dla nich rozczarowaniem, stąd często się rozwodzą. Uwielbiają kłócić się z innymi. Lubią wygrywać i wywołują konflikty, żeby pokazać, że mają w czymś rację.
Neurotyczni perfekcjoniści wolą pracować samotnie. Wybierają sobie często takie zawody jak architekt, naukowiec lub pracownik branży informatycznej.
Mają tendencję do bycia zapracowanym, ale jednocześnie są mało wydajni, bo ukończenie zadania zajmuje im wiele czasu. Czas marnują na ciągłe kontrolowanie swoich myśli. Są uzależnieni od bycia zajętymi.
Problem sprawia im też realne określenie czasu pracy nad danym projektem, ponieważ ich zainteresowanie sprowadza się do tego, żeby wszystko było idealne. Komplikują sobie zadania, żeby potem mogli ratować się z opresji. Oczekują odpowiednich warunków do pracy, idealnego otoczenia. Często zmieniają firmy, bo poszukują takiej, która będzie dla nich idealna.
Neurotyczni perfekcjoniści czekają do ostatniej chwili na oddanie zadania. Potrzebują adrenaliny, żeby wybrnąć z tarapatów, w które sami się wpędzają. Na ostatnią chwilę składają zeznanie podatkowe, wskakują do pociągu. Potrzebują „bata nad głową”, by kończyć projekt. Spóźnianie się jest dla nich formą zwracania na siebie uwagi.
Neurotyczni perfekcjoniści chcą osiągnąć perfekcję zamiast dobre rezultaty. Stąd zwykle mają wielkie ego i puste konto. W działaniu funkcjonują jak automaty, bez emocji. Zwykle dzieje się tak dlatego, że starali się sprostać oczekiwaniom kogoś bliskiego w swoim otoczeniu. Przy czym nie zawsze musi to być rodzic, czasem może chodzić o trenera, duchownego, starsze rodzeństwo, albo nauczyciela.
Neurotyczny perfekcjonista stawia sobie nierealne cele, a potem paraliżuje go strach przed działaniem. Dlatego też nie podejmuje działania, bo nie chce przegrywać.
Bliska jest im postawa dawania z siebie wszystkiego, albo nie dawania nic.
Idealnym określeniem dla nich byłoby nazwanie ich „ćpunami adrenaliny”. Takie osoby często uwielbiają skoki spadochronowe, angażują się we wszystkie ryzykowne działania.
Są też schludni i opanowani. Ulubionymi kolorami tego typu osobowości są kolory ciemne: ciemnopopielaty, czarny, granatowy. Lubią nosić okulary. Są bardzo inteligentni.
Jak poradzić sobie z wyjścia z postawy neurotycznego perfekcjonisty?
Sam zadałem sobie to pytanie kiedyś, gdy dotarłem do opisu tego typu prokrastynacji. Odkryłem kiedyś w nim dużo mnie samego. Oto co pomaga zerwać z taką postawą – ODPUŚCIĆ SOBIE, czyli:
-        przestać się przejmować drobnymi niedokładnościami,   
-        pozwolić sobie na wyjście z domu nieuczesanym (dla kobiet - bez makijażu), niedogolonym,
-        przestać być robotem do działania, ale zacząć przejawiać swoje emocje (niezadowolenie, ból, radość, szczęście i setki innych ), czyli wszystko to czego mamy prawo doświadczać i do czego mamy prawo się przyznawać przed samym sobą i innymi,
-        zaryzykować działanie pomimo tego, że nie będzie to doskonałe,
-        zrezygnować z potrzeby posiadania zawsze racji, bo dzięki temu lepiej potrafimy wsłuchać się w to, co Wszechświat mów do nas ustami innych ludzi. Przekonałem się, że mądrość i szczerość dzieci jest bezcenna, kiedy czasem zobaczymy ich oczami, że „Król jest nagi”.
-        nie rezygnować z marzeń, ale dla ich realizacji ustalać sobie dokładny plan działania i pilnować jego realizacji,
-        działać, stawiać codziennie małe kroki, bo tylko one prowadzą do wielkich celów. Przy tym trzeba być systematycznym. Codziennie jedna napisana strona, jeden program treningowy, kilka nowych słówek z obcego języka, codzienna dyscyplina dotyczącą diety, czy cokolwiek innego co sprawi, że rezultaty staną się pochodną systematycznego działania.
-        wystarczy być dobrym, nie trzeba być idealnym.
W następnym wpisie zajmę się typem prokrastynacji pn. ŁOWCA WIELKICH OKAZJI.