Z dniem 1. lutego 2016. zapraszam wszystkich Czytelników na moją nową stronę
www.naturalnieobiznesie.pl
01 lutego 2016
30 stycznia 2016
Zasady Sukcesu według Napoleona Hilla – cz. II
Dzisiaj opiszę cztery kolejne prawa genialnego badacza
ludzkiej natury Napoleona Hilla, ułatwiające
odnoszenia sukcesu.
Prawo V – Przywództwo i Inicjatywa
Przywództwo to zdolność do skupiania wokół siebie osób, w
celu osiągania wspólnego celu. Przywódcy to osoby, które skupiają się na podnoszeniu
własnych umiejętności, dzięki czemu przyciągają do siebie osoby, którym
pomagają rozwinąć ich umiejętności i osiągnąć sukces. Gdy przywódca osiąga
sukces, najlepszym sygnałem potwierdzającym to,
jest zazdrość i krytyka otoczenia, której celem jest oczernienie
przywódcy. Napoleon Hill twierdzi, że: „prawdziwego przywódcy nie da się
oczernić, ani zniszczyć kłamstwami zazdrośników, ponieważ wszelkie takie próby
powodują jedynie, iż światło reflektorów
zwraca się na walory tej osoby, a prawdziwy talent zawsze znajduje rzesze
zwolenników.”
Przywódcy zaczynają zwykle od tego, że sami podejmują inicjatywę.
Nie czekają na to, co wskażą robić im inni. Inicjują, wytyczają drogi,
inspirują, samorealizują się w twórczym istnieniu. Dzięki temu stanowią wzór dla innych osób.
Prawo VI – Wyobraźnia
Wyobraźnia jest darem, którego rozwijanie służy dwóm celom. Za jej pomocą możemy
analizować różne pomysły, idee i możliwości. Dzięki niej możemy przeprowadzać
eksperymenty myślowe prowadzące do rozwiązania dylematu. Drugi sposób
wykorzystania wyobraźni to kreowanie
rzeczywistości. Najpierw w naszej wyobraźni powstają przemyślenia, nowe idee,
albo bardzo silny obraz czegoś nowego. Wyobraźnia to wspaniały dar, który
umożliwia nam najpierw mentalnie kreować dzieło, a potem wprowadzanie go w rzeczywistość materialną.
Z mojej praktyki biznesowej śmiem twierdzić, że rozwijana
wyobraźnia to najistotniejszy element sukcesu osobistego. Niestety w obecnym
systemie kształcenia rozwijanie daru wyobraźni jest marginalizowane. Prowadzi
to do tworzenia złudzenia, iż wiedza pochodząca z przekazu intelektualnego jest
wystarczająca. Nic bardziej błędnego. Dar wyobraźni można rozwijać poprzez
techniki takie jak wizualizacja, czy medytacja.
Wyobraźnia wspierana odwagą i pewnością siebie jest głównym
czynnikiem sprzyjającym innowacjom. You
Tube, Facebook i Skype obecnie, oraz większość maszyn i urządzeń epoki
przemysłowej najpierw powstały w wyobraźni twórców, a dopiero później zaczęły
ułatwiać życie milionom ludzi na całym świecie.
Prawo VII- Entuzjazm
Hill na podstawie
prowadzonych wywiadów z ludźmi sukcesu ustalił, że jednym ze źródeł sukcesu
jest entuzjazm, jaki wywołują ludzie prezentujący jakiś pomysł. Entuzjazmem „zapalają”
nim innych do aktywności. Gdy Hill pisał o tym jak ważny jest entuzjazm, nie
było wtedy analizatora rezonansu magnetycznego. Dzisiaj wiemy, że myśli i
emocje przenikają materię i wpływają na nasze nastawienie i nasze emocje.
Potrafimy się pozytywnie zarażać od ludzi płonących entuzjazmem, ale też
przejmować negatywne wzorce, jeśli damy się nimi otaczać. Ludzie sukcesu są
pozytywnie nastawieni i z pasją pociągają za sobą innych.
Każde nowe działanie warto „pieczętować” emocjonalnym
nastawieniem najwyższego kierownictwa. Każde nowe wdrożenia wymagają entuzjazmu,
który nie może ostygnąć u najwyższego kierownictwa. Pracownicy w emocjonalnym nastawieniu swoich
przełożonych upatrywać będą sensu swojej pracy. Gdy czują, że nowe rzeczy są
ekscytujące są gotowi zaangażować się emocjonalnie
w ich wspieranie. Gdy widzą, że entuzjazm gaśnie sami również zmieniają
nastawienie do wykonywanej pracy. Entuzjazm jest siłą, która tak samo sprawdza
się w życiu zawodowym jak i w prywatnym. Umiejętność przejawiania go w życiu
jest obecnie niezwykle przydatna i bardzo praktyczna.
Prawo VIII- Samokontrola
Napoleon Hill zauważył, że większość osób która trafiła do
więzień znalazła się tam, gdyż utracili oni kontrolę nad swoim postępowaniem.
Gdyby potrafili się opanować prawdopodobnie by ich tam nie było. Człowiek nie
potrafiący się opanować nie odniesie sukcesu, gdyż jego wolna wola będzie
wykorzystywana w sposób taki, który albo źle służy jemu, albo innym ludziom. Samokontrola
to panowanie nad sobą, swoimi zachowaniami i postawami. Dzięki panowaniu nad
sobą można znaleźć równowagę, która sprzyja dobrym decyzjom i skutecznym
działaniom.
Umiejętne korzystanie z daru wolej woli jest bezcenną
umiejętnością. W obecnych czasach pełnym realnych i wirtualnych „przyciągaczy
uwagi” samokontrola pomaga nam chronić nasze najcenniejsze aktywo jakim jest
CZAS. Powściąganie się np. przed korzystaniem z telewizji, Internetu i
przeznaczenie tego czasu na bardzie pożyteczne zajęcia może pomóc, w
wypracowaniu zupełnie nowych umiejętności i poprawieniu jakości naszego życia.
To my decydujemy, co wybieramy.
16 stycznia 2016
ZASADY SUKCESU według Napoleona Hilla – cz. I
Napoleon Hill.(ur. 26 października 1883, zm. 8 listopada 1970) poświecił się badaniu historii i sposobu myślenia ludzi sukcesu. Prze ponad 20 lat prowadził wywiady z 500 osobami, które odniosły sukces w Ameryce, aby zbadać jak go osiągnąć. Do dzisiaj sporo twórców,
przedsiębiorców, mentorów i artystów czerpie z tych odkryć inspiracje. Swoje
badania zgromadził na ponad 1500 stronach dzieła, które nazwał „Prawami
sukcesu”. Dzisiaj skrótowo omówię pierwsze cztery z szesnastu.
Prawo
I „Superumysł”.
Napoleon Hill pierwszy raz wydał swoją pracę w
roku 1928. W tym czasie nauka psychologii dopiero zaczynała się rozwijać, więc sposób opisu stosowany przez
Hilla był adekwatny do ówczesnej wiedzy o umyśle. Superumysł” to określenie,
które po jungowsku oznacza „zbiorową nieświadomość”. Hill twierdził, że podstawą
rozwoju organizacji są wspólne wysiłki osób, które chcą tego samego i podobnie
myślą. To daje wspaniałe rezultaty, co autor ujmuje słowami : „Jeśli zajmujesz
się sprzedażą możesz odnieść korzyści, eksperymentując z prawem superumysłu, w swojej codziennej pracy. Okazało się bowiem,
że grupa sześciu lub siedmiu sprzedawców może wykorzystać to prawo tak
skutecznie, że ich sprzedaż wzrośnie wręcz niewiarygodnie”. Jednocześnie
negatywne nastawienie jednej osoby może być przyczyną, że zespół traci mocno na skuteczności. Hill
pisze o tym tak: „Jeśli nie wierzysz we współpracę, to zobacz, co dzieje się z
wozem, który traci jedno z kół.”
Prawo
II Określ cel główny
Stawianie sobie podstawowego celu, jako
kierunku rozwoju naszej egzystencji jest zdaniem Hilla konieczne. Kto tego nie
robi i nie żyje w ten sposób, naraża się na życie pełne frustracji i
rozczarowań.
Hill mówi: „Najbardziej bulwersująca jest
świadomość, iż 95 % ludzi na świecie snuje się bez celu przez życie, bez
najmniejszego pojęcia o pracy do jakiej są przystosowani, oraz bez najmniejszej
potrzeby posiadania czegoś takiego, jak określony cel, do którego się dąży.
Każdy określony cel główny, celowo wyryty i stale noszony w umyśle, oraz
determinacja do wprowadzenia go w życie, w końcu przesycają całą podświadomość.
W końcu automatycznie wpływa na fizyczne działania ciała, prowadząc w kierunku
osiągnięcia tego celu.”
O właściwym stawianiu celów pisałem na blogu –
lik poniżej
A także o tym jak
podjąć skutecznie działanie, żeby osiągnąć dobre rezultaty -
Prawo III – Pewność siebie
„Jesteś w stanie
osiągnąć wszystko, jeśli tylko uwierzysz, że jesteś w stanie to zrobić!”. Tak
więc, nasza skuteczność tkwi w sposobie myślenia o sobie. Sprzyja temu wiara w nasze możliwości. Jej źródłem jest własne poczucie wartości, o
czym pisałem na blogu- link
Prawo IV – Nawyk oszczędzania
Nawyk oszczędzania
jest podstawą sukcesu ekonomicznego. Pewnie wielu Czytelników, może znaleźć
przykłady osób, które pomimo dobrych zarobków nie potrafią odłożyć, ani
złotówki (centa, euro). Dzieje się tak dlatego, że nie potrafią zarządzać swoimi
pieniędzmi.
Napoleon Hill podaje sugerowany
model podziału miesięcznych dochodów.
Oszczędności 20%
Koszty życia;
jedzenie, ubranie, mieszkanie, inne 50%
Edukacja 10
%
Wypoczynek i rozrywka 10%
Ubezpieczenie na życie
10%
Hill stwierdza, że
najłatwiej wymykają się spod kontroli koszty rozrywki i
wypoczynku, które są nie współmierne do osiąganych dochodów.
Chociaż współczesne
realia gospodarcze powodują, że poziom kosztów życia i edukacji dla dzieci jest
relatywnie bardzo wysoki, warto zastanowić się nad pozostałymi proporcjami
swoich wydatków budżetowych.
NA NASTĘPNY WPIS ZAPRASZAM ZA DWA TYGODNIE 30.01.2016.
13 stycznia 2016
ZASADY SUKCESU
Urodziłem
się i wychowałem w czasach PRL-u. Uczyły one zaradności, pomysłowości i
siły, żeby najpierw przetrwać, a potem funkcjonować w niejasnym świecie wolnego rynku. Z chwilą
odebrania dowodu osobistego zacząłem poznawać zasady biznesu. Wtedy
kompletnie nie miałem żadnych wzorców działania, tradycji wyniesionych z domu,
ani wiedzy jak to robić.
Gdy
niespełna rok temu zakładałem ten blog moim celem było to, aby stał się on
źródłem wiedzy o tym, jak sobie skutecznie radzić ze zmianami, których doświadcza
współczesny pracownik i przedsiębiorca. Nowy cykl pt. „ZASADY SUKCESU” dedykuję
każdemu, kto poszukuje wzorców postępowania i chce się
uczyć od innych.
Wśród moich ulubionych mentorów są: Brian
Tracy, Anthony Robbins, czy Robert Kijosaki i wielu innych. Wspaniali przedsiębiorcy jak Donald
Trump, Steve Jobs, Warren Buffet, czy Bill Gates pokazują jak działać, ale
przede wszystkim jak warto myśleć i traktować inne osoby. Byłem zaskoczony, że
w ich sposobie myślenia znalazłem tak wiele treści, które są wspólne, chociaż
inaczej wyrażane. Dotyczą one głębokich przemyśleń etycznych ugruntowanych w
umyśle tak bardzo, że zaowocowały olbrzymimi fortunami i dobroczynną aktywnością, która realnie pomaga milionom ludzi. Większość z nich podkreśla wagę
pracy nad własnym charakterem i wartościami osobistymi, jako kluczowe, żeby
cieszyć się sukcesem. Ich życie, to dążenie do spełniania siebie w najczystszej formie.
W cyklu „ZASADY SUKCESU” chcę pokazać przykłady
myślenia, wartości jakimi się kierują i styl pracy jaki promują ludzie sukcesu
z całego świata. Wśród nich znajda się ci, którzy wielokrotnie bankrutowali,
zmagali się ze swoimi słabościami i podnosili, żeby wreszcie wydobyć z siebie
ukryte talenty i pasje, a marzenia zamienić na materialne owoce.
W
najbliższą sobotę zapraszam na „Zasady Sukcesu według Napoleona Hilla”, doradcy
dwóch prezydentów USA, pisarza i prekursora światowej literatury sukcesu.
09 stycznia 2016
DZIAŁAM – Brian Tracy o OPIESZAŁOŚCI
Jeśli
ktoś rozpoczął realizować noworoczne postanowienia jest wielce prawdopodobne,
że napotkał opór przed działaniem. Jest kilka stanów, które wywołują taki opór .
Jednym z nich jest OPIESZAŁOŚĆ, potocznie kojarzona z powolnością, odwlekaniem,
przeciąganiem. Dotyczy nawyków indywidualnych, jak i instytucjonalnych, np. działań
administracyjnych. Opieszałość jeśli wejdzie w nawyk potrafi zniweczyć najlepiej
uzasadnione plany i cele. Radzenie sobie z nią jest w dzisiejszych czasach
bardzo potrzebne.
Dzisiaj
chciałbym się podzielić z Wami sposobami przełamywania opieszałości, których
nauczyłem się od Briana Tracy, inspirującego mówcy, trenera i mentora. Metody można
dobrać do swojego temperamentu, charakteru, stylu pracy i posiadanych nawyków. Powiem szczerze, że jeśli się je stosuje –
DZIAŁAJĄ.
1. Myśl na papierze. Przygotowuj się, dziel
zadania na części. Wypisywanie szczegółów wymaga przełamania opieszałości.
2. Zanim zaczniesz zgromadź wszystkie
materiały i przybory – praca przygotowawcza pomaga w rozpoczęciu prawdziwego
działania.
3. Na rozruchu zajmuj się czymś niewielkim - Konfucjusz:
„Tysiącmilowa wyprawa zaczyna się od jednego kroku”.
4. Poszatkuj zadanie na części– „małe kawałki
lepiej strawić”.
5. Technika sera szwajcarskiego – weź niewielki fragment całości jaką masz do zrobienia i skup się na tym co jest drobne, ale istotne do zrobienia.
6. Zaczynaj od zewnątrz i najpierw kończ
drobne zadania.
7. Zaczynaj od wewnątrz i zabieraj się od
razu za trudne tematy.
8. Zrób to co wywołuje w tobie największe
obawy, lub niepokój.
9. Zaczynaj dzień od najmniej przyjemnego
zdania.
10. Myśl o przykrych konsekwencjach
zaniechania wykonania danego obowiązku, lub zadania.
11. Wyobraź sobie, jakie odniesiesz korzyści,
jeżeli dokończysz to zadanie.
12. Znajdź w ciągu dnia konkretną porę na
pracę nad projektem – np. pracuję od 10.30-11.40. Umawiamy się z samym sobą na
konkretne działanie w konkretnym czasie.
13. Zrezygnuj z perfekcjonizmu. Rób od razu to
co możliwe, a nie czekaj na to co będzie idealne.
14. Określ dziedzinę, w której zwłoka ci
zaszkodzi.
15. Zmuszaj się do doprowadzania spraw do
końca.
16. Utrzymuj wysokie tempo – poruszaj się szybciej,
działaj, bądź szybki w tym co robisz.
Co myślicie o tych sposobach? A może ktoś z Was ma własne, którymi zechce
się podzielić z innymi? Chętnie się
dowiem i skorzystam.
06 stycznia 2016
DZIAŁAM – BŁĄD NIE JEST PROBLEMEM
Każdy
z nas zanim nauczył się chodzić popełnił sporo błędów. Doświadczył upadków,
ponabijał sobie tu i ówdzie guzy, rozpłakał się. Wyciągnięte ręce naszych
rodziców, opiekunów i reszty rodziny mówiły „wstawaj”, „dasz redę”. Stworzyliśmy
cywilizację, w której człowiek im staje
się starszy tym częściej otoczenie
wysyła sygnał, że czas błędów już minął,
a zamiast wsparcia pojawia się odtrącenie.
Jak POMAGAĆ nie WYRĘCZAJĄC? Jak
eliminować okazje do popełniania błędów, zamiast czekać na nie? O tym jest
dzisiejszy wpis.
Kiedy
dzieci uczą się chodzić rodzice z radością dostrzegają postęp. Liczą kroki
jakie robi dziecko, widzą sylwetkę, która jest coraz bardziej wyprostowana.
Szukają pozytywnych stron i wiedzą, że upadek może prowadzić do sukcesu.
W
szkole popełnianie błędów daje dzieciom pierwszy sygnał, że otoczenie nie jest
zainteresowane postępem w pokonywaniu
wyzwań, bo nauczyciele bardziej cenią sobie
uczniów, którzy mają piątki, niż
postępy u dziecka, które potrzebuje większego zaangażowania zanim dostanie
trójkę.
Na
studiach te nawyki myślowe się pogłębiają się wraz z subiektywnym systemem
ocen. Wykładowca nie tylko nie jest zainteresowany postępem w studiowaniu
poszczególnych studentów, ale wręcz jest mu to obojętne. Studenci są kompletnie
anonimowi, a system wymaga tylko jednostronnego egzekwowania wiedzy. Zdajesz
egzamin? - Twoja sprawa. Nie zdajesz? - Twój problem.
W
pracy popełnianie błędów bywa okadzają do szyderstw, wzajemnego poniżania się.
Czyjeś błędy mogą być początkiem upadku jednych i awansu drugich. W
organizacjach, gdzie panuje wewnętrzna rywalizacja popełnianie błędów przez
jednych jest okazją do wywyższania się
prze innych.
Wyciągnięte
ręce opiekunów nie będą towarzyszyć nam w życiu zawsze, bo wraz z dorosłością
uczymy się korzystać z wolności, być odpowiedzialni, podejmować decyzje i ich
konsekwencje. To oczywiste, że wraz z dojrzałością zawodową rośnie konieczność
do doskonalenia siebie i unikania błędów. Warto
jednak pamiętać, że popełnianie błędów towarzyszyć nam będzie zawsze. W
rodzinie, organizacji i każdej zbiorowości ludzkiej warto tworzyć taką kulturę,
w której okazje do popełniania błędów są minimalizowane. Droga do tego są jasne i czytelne zasady postępowania, które są
zakomunikowane wszystkim członkom organizacji i aktualizowane w miarę jej rozwoju.
W
ocenie błędów warto też zwrócić uwagę na to, czy wynika on z NIEDOMÓWIEŃ, czy
jest konsekwencją czyjeś BEZMYŚLNOŚCI. Z
doświadczenia wiem, że najczęściej popełniane błędy wynikają stąd, że ludzie
NIE JASNO formułują swoje wzajemne oczekiwania w organizacji. Przejawia się to
tym, że traktują różne sprawy do załatwienia jako oczywiste, albo oczekują od
podwładnych tego, że będą się domyślać co jest do zrobienia. Wyciągnięte ręce
dorosłego człowieka w stronę drugiego dorosłego człowieka to POMOC, polegająca
na otwartości na zapytania, tłumaczenie niejasności, niedomówień, wybielanie „szarych
pól organizacyjnych”, za które nikt nie czuje się odpowiedzialny. POMOC nie
powinna stać się WYRĘCZANIEM. W dojrzałej organizacji dobry kierownik powinien
wiedzieć, kiedy pracownik „nauczy się chodzić”. Dzięki temu łatwo ocenić, czy
błędy wynikają z czyjejś bezmyślności, czy są okazja do tego, żeby usprawnić w
wyniku ich wykrycia działanie organizacji.
Gdy
w pracy odkrywałem obłędy zadawałem sobie trzy pytania:
1. Czy
mogę coś poprawić w skali całej organizacji, żeby tych błędów nie było?
2. Czy
mogę coś zmienić w swoim postępowaniu, żeby ponownie ich nie było?
3. Czy
jest to błąd bezmyślności i nieodpowiedzialności, za który odpowiada tylko
jedna osoba, czy jest to
błąd systemowy który dotyka przyjętej, mniej lub bardziej świadomie, kultury rozwiązywania problemów w organizacji?
Jeśli
obiektywnie i rzetelnie udzielałem sobie odpowiedzi na te pytania na podstawie
FAKTÓW, zwykle odkrywałem, że to co jest błędem może być cenne dla organizacji
i poprawić jakość jej funkcjonowania. Odpowiedni stosunek do błędów pomaga zmienić
słabości w siłę.
02 stycznia 2016
DZIAŁAM – RÓB DO KOŃCA
Kiedy studiowałem na Akademii Ekonomicznej
w Krakowie oprócz uporządkowanego otoczenia wokół uczelni, mogłem „podziwiać” widok krakowskiego „Szkieletora”
– niedokończonej inwestycji z czasów PRL-u. Ta niedokończona budowla przetrwała
w centrum miasta do dzisiaj, symbolizując w sferze fizycznej nie dokończone
działanie, a w sferze emocjonalnej przypominając każdemu Krakusowi ( gościom
niestety też), jak czujemy się kiedy
czegoś nie kończymy.
Rzeczy nie dokończone uświadamiają nam, że
mamy jakieś braki, które spowodowały, że nasze pierwotne pomysły nie zostały
dokończone. „Szkieletor” został zaprojektowany w latach 60-tych XX. wieku. Pierwotne
plany wybudowania największego wieżowca w Krakowie dla Naczelnej Organizacji Technicznej podobno
miały być wspierane przez ówczesne władz państwowe, które zainteresowane były
wybudowaniem nowej siedzi Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej. Inwestycja ruszyła w 1975 roku, ale w 1979 stanęła z powodów… ekonomicznych
– braku środków na inwestycję. Pomimo tego, że z końcem czasów PRL- u budynek
przechodził z rąk do rak, do dzisiaj nie doczekał się zakończenia inwestycji
rozpoczętej 36 lat temu.
Chociaż straszące obdrapane konstrukcję
stały się doskonałym miejscem do umieszczania reklamy wielkopowierzchniowej, to
przypominają wszystko, co wiąże się z rzeczami niedokończonymi – gniew,
poczucie bezsilności, ale przede wszystkim braku odpowiedzialności za rezultat,
kiedy zależy on od współdziałania kilku stron.
Tak samo jak irytuje widok „Szkieletora”,
może nas irytować rozpoczęta praca zawodowa, która „utknęła”, albo
niedokończony remont. Wszystkie rzeczy niedokończone manifestują się w postaci
nagromadzonych rzeczy, które „straszą”, przeszkadzają nam i denerwują, bo są efektem braku
mobilizacji do dokończenia.
Czasem mobilizacją do dokończenia może być
lęk przed krytyką, ale znacznie lepiej byłoby, żeby było to poczucie
przyzwoitości i odpowiedzialności.
Niedokończone rzeczy (zarówno te małe jak
i duże) pokazują nam, że w działaniu brakuje nam systematyczności, mobilizacji,
albo że odpowiedzialnością za rezultat
postanowiliśmy się podzielić z kimś, kto zupełnie o tym nie wie. I tak za
porządek domowy – z małżonkiem i dziećmi, za efekt w pracy-z kolegami, lub szefem, a w organizacji
społecznej- z członkami tej organizacji.
Stephen R. Covey mawiał, że „wszystko
zaczyna się dwa razy. Najpierw w umyśle, a potem w fizycznie”.
O ile proces tworzenia „Szkieletora”
dokonywany był przez dwie epoki historyczne i decyzje kilku właścicieli, o
tyle w naszym życiu codziennym znacznie
łatwiej jest wziąć odpowiedzialność i działać realizując nasze zadania
i cele życiowe. Wystarczy, że uświadomimy sobie, że mamy na rezultat
duży wpływ i zależy nam na dokończeniu tego co zaczęliśmy.
30 grudnia 2015
DZIAŁAM – Noworoczne postanowienia, a okoliczności
Przełom
roku sprzyja robieniu listy postanowień. Jedni chcą coś rzucić ( palenie, styl
życia, toksyczną pracę) inni chcą coś osiągnąć ( nowe umiejętności, lepszy
wygląd, lepsze zarobki). Jeszcze inni chcą coś zmienić ( samochód, mieszkanie,
miejsce życia). Sporo jednak nic nie planuje i nic nie chce zmienić, ponieważ
chcą trwać w tym jak jest. Jedni i drudzy mają olbrzymia szansę osiągnąć to
czego chcą. Co powoduje, że inni chcą coś nowego, a inni chcą pozostać takimi
jacy są?
Żądni
zmian w swoim życiu mają odmienny niż
bierni stosunek do OKOLICZNOŚCI.
Ludzie
dążący do zmian uważają, że to nie okoliczności decydują o ich rezultatach.
Mają świadomość tego, że mogą aktywnie wpływać na zmiany parametrów swojego
życia. Wiedzą, że poprzez swoje nakłady pracy, wiedzę i codzienną aktywność
mogą zmieniać swoje życie.
Ich
słowa wypowiadane do innych często brzmią:
„zastanówmy się, co się da zrobić”,
„potrafię
nad tym panować”,
„wybieram”,
„zdecydowałem,
że…”,
„zrobię …”,
„moim
zdaniem lepiej byłoby”.
Osoby,
które oczekują stabilizacji zwykle okopują się w myśleniu, że ich wpływ na coś
jest ograniczony. Mają łatwość poszukiwania powodów, dla których robienie
czegoś "na pewno się nie uda". Widzą same problemy, a w znajdowaniu sobie
usprawiedliwień i wymówek na bezczynność są mistrzami. Gdyby na uczelniach
wykładany był przedmiot pn. „praktyczny kurs życiowej bierności” byliby
najlepszymi wykładowcami, pokazując słuchaczom jak łatwo można przestać chcieć
od siebie coś więcej. W ułamku sekundy
pomogliby znaleźć dziesiątki przyczyn dla których zaniechanie zmian w swoim
życiu jest oczekiwanym standardem. Takie osoby mają też bardzo logiczne
argumenty, które konserwują ich styl życia, oparty na stabilnym czekaniu na
spokojne jutro. Słownictwo takich osób jest obrazem ich postawy. Można od nich
usłyszeć:
„nie
mogę”
„muszę”
„zrobiłbym
to, gdyby…”
„on się na to nie zgodzi”
„on
mnie doprowadza do szału
„tego
nie da się zrobić”
„nic mi nie wolno”
„nie
mam na to wpływu”.
Zanim
ktoś zdecyduje jak chce, żeby wyglądał dla niego 2016 rok zachęcam, żeby
zastanowić się nad swoim stylem myślenia i popracować nad nim równolegle z noworocznymi
postanowieniami. Szanując tych, którzy na postanowienia się nie zdecydują, mam
dla tych, którzy będą chcieli skutecznie podjąć działanie kilka podpowiedzi z
moich poprzednich artykułów.
Dotyczą
one tego jak stawiać sobie właściwe cele –
oraz jak podjąć
skutecznie działanie, żeby osiągnąć dobre rezultaty -
Życzę
odwagi w stawianiu celów i skutecznej ich realizacji w roku 2016.
26 grudnia 2015
DZIAŁAM – SPÓJNOŚĆ
Wypoczynek i wytchnienie od codziennych obowiązków
sprzyja popatrzeniu z dystansem na nasze
działania, a przede wszystkim na nasz sposób myślenia. Spędzając więcej
czasu z sobą samym możemy dotrzeć do tego co „siedzi nam w głowie”.
Nasz umysł świadomy z łatwością może nam pomóc w osiągnięciu tego co chcemy. Dzięki niemu
możemy porównywać nasze rezultaty z przeszłości i na nowo „kalibrować” cele na
przyszłość. Żeby lepiej realizować to co sobie założymy, samo
stawianie celów nam nie wystarczy. Potrzebna jest SPÓJNOŚĆ naszego świadomego
logicznego myślenia, z podświadomymi programami naszego umysłu.
Podświadomość ma decydujące znaczenie dla skuteczności
naszego działania. Jeśli chcemy osiągnąć jakiś rezultat, a nasze podświadome
myślenie przechowuje program, który nie sprzyja świadomie
stawianym celom, to umysł będzie realizował scenariusz, który jest w naszej podświadomości.
Dlaczego tak się dzieje?
Umysł podświadomy pracuje „non stop”. Jest strażnikiem naszych przekonań, czyli tego co
poprzez tysiące interakcji wypracowaliśmy jako „naszą prawdę o świecie i o nas
samych”. Umysł podświadomy pracuje w teraźniejszości, czyli w „tu i teraz”. Możemy go dowolnie wykorzystywać do
naszych potrzeb, zgodnie z naszą wolą. Naukowcy odkryli kilkadziesiąt lat temu
zjawisko neuroplastyczności, (pisałem w
artykule pt. NEUROPLASTYCZNOŚĆ – linku poniżej)
które dotyczy tego, jak tworzone są zmiany w naszym
umyśle.
Możemy cały czas wpływać na nasze treści myślowe, które zmieniają nasze przekonania i
determinują nowe zachowania i nawyki. Ugruntowanie nowego programu myślowego przejawia
się tym, że nowe nawyki „wchodzą nam w krew”. Wtedy dobrze czujemy się
doświadczając SPÓJNOŚCI naszych logicznych treści, które stworzyliśmy w
przeszłości planując swoją przyszłość, z naszym nowym podświadomym
programem, który podtrzymywany jest non
stop i dzieje się w systemie „tu i teraz”.
Istnieje jednak jeszcze jeden powód dla którego
wprowadzenie trwałych zmian w naszym umyśle nie jest łatwe. Dzieje się tak
ponieważ brak SPÓJNOŚCI może dotyczyć innego styku- naszego SYSTEMU WARTOŚCI z
naszymi CELAMI.
Jeżeli uważamy, że pożyczanie pieniędzy na procent nie
jest uczciwe, to prawdopodobnie nie zrobimy kariery w branży bankowej. Jeśli
zależy nam na utrzymaniu zdrowia, to prawdopodobnie nie odnajdziemy się w branży
tytoniowej, czy spirytusowej. Gdy zależy nam na czystym środowisku, to nie
spełnimy się w żadnym przemyśle, który szkodzi środowisku. O stawianiu celów
zgodnych z nami pisałem w artykule pt. JAK STAWIAĆ SOBIE WŁAŚCIWE CELE- (
poniżej link).
Dopiera wtedy, gdy stawiamy sobie WŁAŚCIWE CELE,
jesteśmy w stanie być SPÓJNI WEWNĘTRZNIE I ZEWNĘTRZNIE.
Skuteczne wprowadzenie zmian w swoim życiu osiąga się
poprzez SPÓJNOŚĆ WŁASNEGO SYSTEMU WARTOŚCI, z CELAMI i PROGRAMAMI UMYSŁOWYMI
które są ZGODNE Z NAMI, I DZIAŁANIAMI,
które zastępują dotychczasowe treści
poprzez świadome wykorzystanie NEUROPLASTYCZNOŚĆ UMYSŁU.
23 grudnia 2015
DZIAŁAM – POMYŚLNOŚCI i SZCZĘŚCIA
Święta Bożego Narodzenia to jedne z najpiękniejszych
dni w roku. Niezależnie od tego, czy w te dni jest śnieg, czy panuje pogoda
wiosenna, są one czasem, kiedy wszyscy
wszystkim czegoś życzą. W słaniu życzeń tkwi olbrzymia moc, dzięki której
możemy wzmacniać czyjeś postanowienia i cele. Dzisiaj o tym czego innym życzę i
dlaczego tego życzę.
Spośród wielu życzeń szczególnie przydatne są te,
które uruchamiają czyjąś aktywność i pozytywne emocje.
Wysoko cenie sobie posiadanie SZCZĘŚCIA- emocji, której się doświadcza w
wyniku subiektywnie pozytywnych zdarzeń. Szczęście w różnych czasach różnie
było postrzegane. Szczęście zdaniem Arystotelesa, to życie zgodne z naturą,
powołaniem i najlepszą drogą życiową jaką można sobie wybrać. Pisał on: "Szczęście jest stanem. Nie jest to coś, co można
osiągnąć, dążąc do niego bezpośrednio, ale raczej poprzez angażowanie się w
celowe działanie." Franklin D. Roosevelt powiedział, że "szczęście nie tkwi w samym posiadaniu pieniędzy; tkwi ono w radości
osiągania; w dreszczu emocji, jaki daje kreatywny wysiłek." Szczęście to emocjonalny rezultat doświadczania czegoś przyjemnego, który
powoduje, że przeżywamy wspaniały nastrój i potrafimy dzielić się z innymi
optymizmem i radością. U podstaw szczęścia tkwi zadowolenie z PODJĘTEGO
DZIAŁANIA.
Drugim wspaniałym życzeniem, które uczy
odpowiedzialności jest życzenie komuś POMYŚLNOŚCI. Chociaż potocznie pomyślność
oznacza dobre zrządzenie losu, szczęśliwy obrót rzeczy, fart, błogosławieństwo,
albo dobrobyt, czy dostatek, to najważniejszy sens tego życzenia dotyczy tego,
że życzymy komuś odpowiedzialności za jego myśli. Życie
po czyjejś myśli może mieć różne rezultaty. Jeżeli ktoś ma negatywne myśli
pomyślność oznacza dla niego rozwój negatywnych scenariuszy. Jeżeli myśli
pozytywnie, to rozwój zdarzeń po jego
myśli skutkować będzie zdarzeniami pozytywnymi. Pomyślność to rezultat
działania zgodny z naszym myśleniem, co
potocznie można określić: „Niech ci będzie tak, jak sobie wymyślisz”.
Wszystkim czytelnikom z okazji Świat
Bożego Narodzenia życzę SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI.
19 grudnia 2015
DZIAŁAM – POTRZEBA UMIEJĘTNOŚCI WSPÓŁPRACY
WALKA, RYWALIZACJA, BRAK SZACUNKU DLA POGLĄDÓW INNYCH
i MARGINALIZOWANIE POTRZEB OBYWATELA jest cechą współczesnego SYSTEMU
SPOŁECZNO-POLITYCZNEGO. Stanowi on bardzo silny
wzorzec postaw dla pozostałej części społeczeństwa.
Potrzeba rywalizacji jest esencją systemu edukacji. Szkolne
oceny nie odzwierciedlają postępu ucznia
w swoim rozwoju, ale są narzędziem do zapewnienia egzystencji uczestnikom
systemu - nauczycielom, wychowawcom klas, dyrektorom szkół, kuratorom, którzy
walczą o palmę zwycięstwa przed nowymi włodarzami ministerialnego fotela.
System stworzony jest dla tych, którzy z systemu edukacji żyją, a nie tych dla
których mają uczuć. Podobnie żyją politycy -uczą nas, że wystarczy mieć wroga,
żeby istnieć w polityce. Wróg pozwala nadać tożsamość atakującemu, bo tylko w
kontekście wroga można wyraźnie pokazać
swoje racje i poglądy. Dobro obywateli jest martwym sloganem, którym zasłania
się strategię niszczenie przeciwnika – opozycyjnej partii.
To co jest normą systemu społeczno-politycznego jest
kompletnie obce zdrowemu biznesowi XXI wieku. W dzisiejszych czasach przetrwać
mogą tylko firmy kreatywne, innowacyjne i umiejące skutecznie zarządzać kosztami, tak by panować nad nieplanowanym
cofnięciem się popytu na swoje towary, lub usługi. Takie firmy potrzebują
pracowników, którzy POTRAFIĄ WSPÓŁPRACOWAĆ nad
poprawą jakości produktów firmy z myślą o interesie klienta.
Potrzeba WSPÓŁPRACY jest obecnie najsilniejszą
potrzebą zdrowej kultury organizacyjnej przedsiębiorstwa. Jej przejawem jest
ZDOLNOŚĆ DO ZAWIERANIA KOMPROMISU ( RELACJA WYGRANY- WYGRANA), obdarzanie
SZACUNKIEM członków współpracującego zespołu. Wzajemny szacunek ułatwia otwarte dzielenie się swoja wiedzą. We
współpracy zespołu konieczne jest też ZAUFANIE, żeby zawierzyć poglądom osób,
które w pracy zespołowej wnoszą wiedzę i osobiste doświadczenie. Bez zaufania
lekarz nie będzie w stanie współpracować z inżynierem, specjalistą d/s. żywienia i księgowym, nad
nowym projektem szpitala. Konieczne jest zaufanie, by dając maksimum swojej
wiedzy stworzyli efekt synergii zespołu dla dobra klienta, co zawsze przełoży
się na pozytywny rezultat dla przedsiębiorstwa. PODJĘCIE
DZIAŁANIA jest łatwe, gdy rezygnujemy ze wzorców walki i rywalizacji. ZAUFANIE,
SZACUNEK DO SIEBIE I ZDOLNOŚĆ DO ZAWIERANIA KOMPROMISU DLA OSIĄGNIĘCIA REZULTATU są sumą cech gwarantującą skuteczność
działania zespołu.
Niestety opisywane publiczne wzorce, mocno deprawują pracowników, którzy próbując naśladować ludzi władzy, chcą WALCZYĆ (O
WPŁYWY, RACJE, STANOWISKA, UZNANIE, OSOBISTE INTERESY itd.) po to, żeby wzajemnie detronizować się z
zajmowanych stanowisk, ograniczać swoje strefy wpływów i podważać wiarygodność.
W przedsiębiorstwach, w których takie postawy są tolerowane przez najwyższe
kierownictwo, czas będzie sędzią, który odliczy takie przedsiębiorstwo jak
znokautowanego przeciwnika na ringu i wyeliminuje go z rynku.
Dzisiaj zdrowy biznes leczy rany rywalizacji, która
opanowała najwyższe kręgi władzy publicznej, inspirując wzorcami niszczenia
kolejne rzesze absolwentów szkół i uczelni. Czasami upływają lata zanim
absolwenci zorientują się, że tracą energię na udowadnianiu otoczeniu, że to
oni są najlepsi i najważniejsi w firmie. W każdej normalnej firmie
najważniejszy jest klient, bo jak nie ma klienta, to nie ma wypłaty.
16 grudnia 2015
DZIAŁAM - A CO INNI NA TO?
Podczas warsztatów w firmach wiele rozmawiam z
pracownikami na temat tego, co ludzi powstrzymuje przed podejmowaniem działań,
które chcą podjąć. Wśród najsilniejszych
demotywatorów działania jest lęk o to, jaka będzie reakcja otoczenia na
ich decyzje. Dzieje się tak, zwłaszcza wtedy gdy w ich otoczeniu jest ktoś kto
ma na nich silny wpływ na ich decyzje pomimo tego, że są już dorośli. To może
być rodzic, senior rodu, znajomy lub sąsiad, albo osoba w pracy mająca status
nieformalnego przywódcy. Gdy chcą zrobić coś nowego przerażenie wywołuje u nich
pytanie: „co sobie o mnie pomyślą inni.”
Gdy ktoś robi tak jak chce, lęk rośnie, bo otoczenie może powiedzieć: „nie jestem z
ciebie zadowolony”, „u nas się tak nie
postępuje”, „nie masz u mnie wsparcia na to”, albo „chyba nie liczysz na to, że
ja to zaakceptuję”. Obawa o to, że ktoś
odrzuci, odetnie się, lub co gorsza wyśmieje i napiętnuje innych za podjęte decyzje i pomysły, jest dla nich tak dużą barierą do podjęcia
działania, że nie decydują się iść swoją
drogą w obawie o to, żeby nie zostać samemu.
Bardzo dobrze w takiej sytuacji jest uświadomić sobie,
że nie jesteśmy na Ziemi po to, żeby spełniać czyjeś oczekiwania. Nie jesteśmy
też po to, żeby zadowalać innych. Mamy prawo podejmować decyzje i działać tak
jak podpowiada nam serce. Możemy skorzystać z ostrzeżeń jakie słyszymy od innych,
ale tylko wtedy, gdy są one wyraźnym głosem sympatii dla nas, a nie
autobiograficzną histerią, która u naszego rozmówcy porusza jego własne lęki.
Mamy prawo wybierać sobie partnera życiowego,
przyjaciół, miejsca i sposoby zarobku, pasje i zainteresowania. Warto robić to,
co sprawia nam autentyczną przyjemność, bo wtedy owoce życia smakują inaczej, a
co najprzyjemniejsze- mamy czas na to, aby je dostrzegać i zbierać.
Podejmowanie działania jest łatwiejsze, gdy przegonimy
z naszego umysłu lęk przed odrzuceniem nas przez innych. Doświadczając siebie niezależnego zaczynamy
niezależnie od wszystkiego stawać się uczestnikiem życia. Działamy tak jak
chcemy. Wtedy zaczynamy doświadczać prawdziwego spełnienia.
12 grudnia 2015
DZIAŁAM – O ODPOWIEDNIEJ MOTYWACJI
To co chcemy żeby zaistniało w naszym życiu bardzo łatwo można wypowiedzieć, chociaż
wiem, że samo myślenie o zmianach u wielu ludzi może wywoływać dreszczyk lęków
i negatywnych skojarzeń. Tych, którzy
wiedzą czego chcą i określą to na piśmie, od sukcesu dzieli podjęcie działania.
DZIAŁANIE przychodzi znacznie trudniej niż samo nazwanie i spisanie
celu. Przez lata szukałem przyczyny tego dlaczego tak jest. Motywowałem siebie
i setki ludzi, z którymi pracowałem i KTÓRYCH szkoliłem przez całe lata. Zrozumiałem
kiedyś, że nawet najlepsza mowa, najlepsze argumenty, albo „trafią na odpowiedni
grunt”, albo nie trafią. Po jakimś czasie uwolniłem się od odpowiedzialności za
rezultaty motywowania innych. Stało się to, gdy
uświadomiłem sobie, że to czy ktoś podejmie skuteczne działanie czy nie,
w mniejszym stopniu zależy od motywującego, a w większym od indywidualnej
odpowiedzi na to kluczowe pytanie, o którym pisałem na początku i teraz je
TOBIE zadaję.:
CZY TO CO CHCESZ OSIAGNĄĆ W SWOIM ŻYCIU
JEST DLA CIEBIE WAŻNE?
Gdy motywujemy kogoś do zarabiania większych
pieniędzy, a dla niego to nie jest ważne to rezultat działań w tym celu będzie
zerowy. Gdy chcemy zachęcić kogoś, żeby poprawił swoja sylwetkę, a dla niego
jego wygląd nie jest wartością- rezultat będzie podobny. Jeśli motywujemy
siebie do JAKIEGOKOLWIEK działania, to
jego podjęcie oznacza, że to co robimy jest dla nas WAŻNE.
Co to znaczy, że COŚ jest dla nas WAŻNE? To znaczy, że
jesteśmy w stanie zrezygnować z innych zajęć spotkań, przyjemności i sposobu
życia, żeby zainwestować czas i pieniądze,
w inne działania.
Zmiana sylwetki, to inwestycja kilku godzin dziennie w
inny sposób odżywiania, aktywności fizycznej, długości snu, wyposażenia
lodówki, czasu spożywania posiłków, wyrobienia świadomości żywieniowej. To
potrzeba poznania fachowej literatury,
zakupu stroju do ćwiczeń i, gotowość na bycie asertywnym, gdy w słuchawce
telefonu usłyszymy głos przyjaciela,
który mówi, że właśnie jest plan, który jest rozbieżny z naszym.
Zwiększenie zarobków wymaga wyjścia ze strefy
komfortu, przełamania lęków, nauczenia się nowych umiejętności, poświęcenia
czasu na zdobywanie nowej wiedzy, praktykę działania i ćwiczenie w sobie wielu
cech takich jak wytrwałość, cierpliwość, opanowanie, zaufanie, uczciwość, duma
z tego co się robi i wiele innych.
Umiejętność mówienia bliskim słowa „NIE” sprawdza, jak
ważne jest dla nas podjęcie działania w celu osiągnięcia nowych rezultatów.
Gdy to co chcemy osiągnąć jest dla nas NA PRAWDĘ WAŻNE,
wtedy jesteśmy gotowi na ZMIANĘ STYLU ŻYCIA. Wówczas możemy skutecznie PODJĄĆ
DZIAŁANIE. Krótkotrwały impuls kończy się „słomianym zapałem”, który bazuje na
naiwnym oczekiwaniu, że można zmienić wiele nic nie zmieniając.
09 grudnia 2015
DZIAŁM - O UPORCZYWYM CZEKANIU NA COŚ
Kiedyś spotkałem mojego znajomego. Wymieniliśmy uwagi
dotyczące tego, co u nas zmieniło się u
nas w trakcie ostatnich lat. Opowiadałem co u mnie nowego. Mój kolega
odpowiedział, że u niego „nic nowego”. Faktycznie było bez zmian. To samo
zajęcie od lat, te same papierosy, ta sama knajpa i ci sami znajomi. Nie ożenił
się, a z twarzy wyglądał na mocno zaprzyjaźnionego z alkoholem. Zapytałem go
dlaczego nic nie zmienia w swoim życiu? Odpowiedział mi, że jest katolikiem i
że pozostawia wszystko bożej opiece. On CZEKAŁ na bożą ingerencję w swoje
życie. W tym czekaniu pozostawał lata upatrując w swojej wierze
usprawiedliwienia dla NIE DZIAŁANIA. Nic nie planował i też nic nie chciał.
Rano zaczynał pracę, wieczorem szedł do knajpy, rozmawiał ze znajomymi, a potem
szedł się przespać. I tak w koło od kilkunastu lat. Jest kawalerem. CZEKA na
to, co z jego życiem postanowił zrobić Pan
Bóg.
Inna znajoma osoba
opowiadała mi swoją historię. Z
jej wypowiedzi wynikało, że ma sporo planów, dokładnie wie czego chce,
ale w każdym niemal zdaniu pojawiało się jak mantra stwierdzenie „no wiesz
tylko czekam na…”, „potrzebuje tylko jeszcze …” i tam padał szereg
usprawiedliwień dotyczących tego, co ją blokuje w podjęciu działania. Okazało się, że CZEKANIE
w jej wypadku związane było z oczekiwaniem, aż zostanie emocjonalnie
zaspokojona przez swoich rodziców, którzy nie dali jej ciepła, zrozumienia,
bliskości. Gdy zauważyłem, że to czekanie jest jej stylem życia, który odciąga
ją od działania w TU i TERAZ i porozmawialiśmy o tym. Podjęła działanie i w ciągu kilku dni pozałatwiała najważniejsze
sporawy z takim entuzjazmem i zaangażowania, że byłem pełen podziwu dla rezultatów
i szybkości w jakiej zostały one osiągnięte. Stało się to, bo przestała czekać,
a zaczęła działać.
Przykrym nawykiem blokującym DZIAŁANIE jest CZEKANIE NA COŚ, LUB KOGOŚ. Ludzie
czekają, że ktoś do nich wróci po tym jak odszedł, że ktoś ich zauważy kiedy
całe lata ich nie zauważał, że doceni ich, choć sami siebie nie doceniają.
CZEKANIE staje się stylem życia. Można na czekaniu spędzić całe lata oczekując CUDU.
CZEKANIE NA KOGOŚ, LUB NA COŚ NIE MA
SENSU, BO UZALEŻNIA NAS OD WOLI INNYCH OSÓB I OSŁABIA NASZ DAR WOLNEJ WOLI, W
KTÓRY WYPOSAŻYŁ NAS STWÓRCA.
Mamy dłonie i ramiona po to, żeby przygotować sobie
pożywienie, prowadzić samochód, okazywać czułość, ćwiczyć, wykonywać telefony w
sprawie znalezienia lepszej pracy.
Mamy mózg, żeby planować i działać, oczy żeby
podziwiać świat i rozpoznawać odległość, słuch, żeby odnajdować się w
przestrzeni i zmysł równowagi, żeby prawidłowo chodzić i biegać.
Mamy jeszcze mnóstwo innych DARÓW, o których pisałem
już na blogu w serii ZA DARMO, które plasują nas jako gatunek nr 1 na Ziemi.
Samodzielne zaspokajanie swoich potrzeb wymaga
działania. CZEKAJĄC marnujemy swój osobisty potencjał spalając się na delegowaniu
naszego losu innym osobom, bądź zdarzeniom.
Ja też przez lata czekałem na rzeczy, których względem
mnie nie chcieli robić inni. Kiedyś uświadomiłem sobie, że to nie ma sensu. Gdy
zacząłem koncentrować się na tym na co mam wpływ, porzuciłem CZEKANIE i
zacząłem działać. Rezultaty takiego podejścia do życia cały czas mnie
zaskakują.
05 grudnia 2015
DZIAŁAM – O CUDACH W MOIM ŻYCIU
Święty Mikołaj, niecierpliwe czekanie na prezenty, radość z dostawania i radość z
obdarzania. Takie nastroje zdominowały ostatnie dni. Nic dziwnego. Spora część
dzieci jak co roku z wytęsknieniem wyczekiwać będzie na wizytę tego, który
będzie dawał prezenty. Kiedy byłem dzieckiem,
pewnego ranka zorientowałem się, kto na prawdę zbierał listy do Świętego
Mikołaja, a potem roznosił prezenty. Byłem bardzo rozczarowany, ale dzięki temu
stopniowo uświadamiałem sobie, że są dwa
rodzaje cudów.
Pierwszy rodzaj cudów to wszystkie zdarzenia, które dzieją
się pod wpływem ingerencji Istot Wyższego Rzędu w nasze życie. To wszystkie
cudowne uzdrowienia jakich doświadczają ludzie w sposób, który z perspektywy
zachodniej medycyny jest nie zrozumiały
i nie wytłumaczalny. To również materialne dowody na istnienie Boga, Stwórcy, Wyższej
Inteligencji, Wyższego Planu, które mogą dotyczyć zdarzeń, lub osób, które w
niewytłumaczalny naukowo sposób uchroniły siebie, lub swoich bliskich przed przykrymi
konsekwencjami- wypadkiem, utratą życia lub zdrowia. Wiara w takie CUDA
przychodzi mi łatwo, bo jestem
człowiekiem, który wierzy w istnienie Boga, Aniołów i Niewidzialnego Świata. Te
CUDA świadczą o związku rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Może są po to,
żeby inspirować ludzi do lepszego odkrywania siebie?
Gdy byłem dzieckiem miałem skłonność do wrzucania w
kompetencje Pana Boga wielu rzeczy, które nagle pojawiały się w moim życiu.
Między innymi dotyczyło to działalności Świętego Mikołaja i prezentów w moim
domu. Im byłem starszy, od dnia kiedy to odkryłem, że to moi rodzice stoją za
mikołajową aktywnością, doświadczałem coraz więcej sytuacji i okoliczności
świadczących o tym, że jest drugi rodzaj CUDU, ale kryje się za nim zupełnie
inna magia. Gdy kilka lat temu, byłem na jednym ze szkoleń, usłyszałem
najlepsza definicję tego drugiego rodzaju CUDU.
Ta definicja głosi, że słowo CUD, to skrót od słów:
„CZAS
UNIEŚĆ
DUPĘ”.
To było jak objawienie, jak najprostsze,
najtrafniejsze i najdoskonalsze ujęcie tego, co zrobić, żeby nasze życie w
cudowny sposób zmieniło się na lepsze. DZIAŁAĆ, DZIAŁAĆ I JESZCZE RAZ DZIAŁAĆ.
Myślę, że problem polega na tym, że wielu dorosłych
ludzi nie rozróżnia, gdzie kończy granica CUDÓW BOSKICH, a gdzie za cudowne
zrządzenia losu jedynymi odpowiedzialnymi JESTEŚMY MY SAMI.
Myślę, że to
całkiem sprawiedliwe, że Pan Bóg tak urządził ten świat, że całkiem spory
kawałek roboty zostawił nam samym po to, żebyśmy brali nasze tyłki w górę i
podejmowali działania, żeby lepiej zarabiać, więcej wiedzieć, lepiej troszczyć
się o nasze zdrowie, bliskich i znajomych. To zupełnie w porządku, że możemy
decydować, gdzie chcemy spędzać urlop, jak chcemy pracować i z kim się spotykać.
Oczekiwanie, że ktoś zrobi jakieś rzeczy za nas, wpycha nas w świadomość
dziecka czekającego na darmowe prezenty.
Na dłuższą metę takie myślenie będzie
każdemu dorosłemu człowiekowi szkodziło.
W swoim życiu
doświadczyłem wielu CUDÓW JEDNEGO I DRUGIEGO RODZAJU. Za te pierwsze jestem
bardzo wdzięczny Bogu, za te drugie jestem dumny z siebie. Te drugie cuda- na
miarę ludzką- są najwspanialszym sposobem naśladowania BOGA, który nie
strajkuje, nie żali się że ma sporo pracy, a mało urlopu i nie narzeka, że
ponad połowa Ziemian kompletnie go nie rozumie.
Cud Mikołajowej nocy jest okazją, żeby dojrzeć,
wyciągnąć kartkę i napisać list do SIEBIE
z prośba o CUD ludzki we własnym życiu. Wystarczy zamieścić w nim
wszystkie swoje marzenia, a potem stopniowo podejmować działania na rzecz ich
materializacji. CUDA są i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ich efektem
jest LEPSZA JAKOŚĆ ZYCIA, której serdecznie życzę WSZYSTKIM.
Subskrybuj:
Posty (Atom)